Muzyka
,, Jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu,
nie znajdziesz ich w książkach."
Monteskiusz
,, Jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu,
nie znajdziesz ich w książkach."
Monteskiusz
* Louis P.O.V. *
* Dwa dni później *
* 8:10 - sypialnia Lou *
Leżałem na łóżku i ciągle myślałem o tym co miało miejsce dwa dni temu. Ale nie tylko o tym. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że to co czuję do Marceliny jest inne. Kiedy ją poznałem traktowałem ją jak młodszą siostrę mojego przyjaciela. Nic więcej. Jednak ostatnio ciągle o niej myślę. Nie wiem co bym zrobił gdyby ten skurwiel Malik coś jej zrobił. To co czuję do niej wypełnia mnie całego. Kiedy ją widzę na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego w stosunku do dziewczyny. Zawsze była dobra zabawa. Alkohol.. Narkotyki i na koniec sex. Po tym ostatnim laska opuszczała mój dom i już nie wracała. Gdybym tak postąpił z Marceliną to chyba bym się zabił. Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie. 8:25. No super. Sobota a ja już nie śpię. W sumie dobrze. Za tydzień impreza urodzinowa Marceliny. Od poniedziałku ruszamy z przygotowaniami. Ustaliliśmy, że na zmianę będziemy spędzać czas z Marceliną aby niczego nie podejrzewała. Znaczy się. Wszyscy będziemy spędzać z nią czas oprócz Mileny. Cysia spotka się z nią dopiero na imprezie. Kiedy tak o tym pomyślałem spokoju nie dawała mi jedna rzecz. Szybko wstałem z łóżka i poszedłem wziąć prysznic. Ubrany w spodnie od dresu i z gołą klatą wyszedłem z pokoju. W kuchni na blacie stał mój laptop. Odpaliłem go i czekając aż się włączy nalałem sobie soku pomarańczowego i zrobiłem kanapkę. Kiedy laptop się uruchomił od razu wszedłem na stronę bazy danych policji. Mam do niej dostęp dzięki jednemu kumplowi. Baza danych policji to kopalnia wiedzy. Dzięki temu wiem czy ja i chłopacy nie jesteśmy ścigani przez policję. Przeglądałem bazę aż trafiłem na napis - BAZA ZAGINIONYCH. To było to czego szukałem. Wszedłem w to i momentalnie pojawili się ludzie, których poszukuje policja na całym świecie. Niektórzy byli szukani już kilak lat. Mnie jednak interesowało zupełnie coś innego. Najechałem myszką na napis: Znajdź zaginioną osobę. Nacisnąłem i wpisałem nazwisko Mileny. HORAN.
I nacisnąłem szukaj. Po chwili wyskoczyła mi cała strona poświęcona osobie o tym nazwisku. Wiedziałem, że znam to nazwisko. I pojawiło się zdjęcie. Wiedziałem, że znam to nazwisko.Niall Horan. Zaginął 24 sierpnia 2008 roku. Zaginięcie zgłosiła jego kuzynka Milena Horan polskiej policji. Ta przekazała sprawę funkcjonariuszom w Londynie. Ci jednak przerwali poszukiwania 23 grudnia 2008 roku. Gdy poinformowali o tym rodzinę matka Nialla załamała się. Przejrzałem całe jego akta. Policja stwierdziła, że Niall chciał po prostu odciąć się od rodziny i w tym celu zmienił numer telefonu. Nie chciało mi się w to zbytnio wierzyć. Jak taki chłopak mógł chcieć odciąć się od rodziny bez słowa wyjaśnienia. Wiem co mówię bo miałem okazję go poznać. Podniosłem głowę do góry aby zobaczyć która godzina. 11:40. No trochę przy tym posiedziałem. Zastawiałem się czy powiedzieć o tym chłopakom. Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwoniący telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. Nieznany numer. Z reguły nie odbieram tego typu telefonów, ale coś mnie tknęło i odebrałem. W słuchawce usłyszałem ten cudowny głos. Głos anioła. To była Marcelina.
- Tak? - powiedziałem.
- Hej Lou. To ja Marcelina. - powiedziała a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- O hej Cysia. Co tam? Coś się stało? - zapytałem lekko zdenerwowany.
- Nie. Nic się nie stało. Spokojnie. Chciałam ci tylko jeszcze raz podziękować i zapytać czy nie przyszedł byś dzisiaj do nas na kolację? - zapytała a na mojej twarzy pojawił się wilki banan.
- Emm... Tak. Z wielką przyjemnością. - powiedziałem po chwili.
- Super. To o 18:30? - zapytała.
- Tak. Pewnie. O 18:30. - powiedziałem.
- Super. To do zobaczenia. - powiedziała Cysia.
- Tak. Do zobaczenia. - powiedziałem.
- Hihi... Pa Lou.- powiedziała a ja nie zdążyłem odpowiedzieć kiedy w słuchawce usłyszałem ciszę.
Szybko wstałem krzesła barowego, które znajdowało się w kuchni. Wiedziałem, że muszę się już przygotować na tą kolację. Ubrałem czarne rurki, czarne vansy, białką koszulę. Na to założyłem czarną skórzaną kurtkę. Spryskałem się jeszcze ulubionymi perfumami i zabierając wszystkie potrzebne dokumenty, telefon i klucze wyszedłem z mieszkania. Zjechałem windą na sam dół i wychodząc przywitałem się z facetem co zawsze siedział przy drzwiach widny. Nie wiem dlaczego to robił, ale zawsze tam siedział. Wyszedłem z budynku i udałem się w stronę samochodu. Wsiadłem do niego i już miałem plan w głowie. Kupić dobre wino dla Luka i jakiś ładny bukiet kwiatów dla Marceliny. Po drodze wjechać do jubilera zamówić prezent dla Cysi i sobie kupić nowy kolczyk do wargi. Kiedy wiedziałem już co mam do załatwienia zabrałem się za to. Najpierw jubiler. Zamówiłem to nad czym długo myślałem. Bransoleta z grawerem na pewno jej się spodoba. Sobie kupiłem złoty kolczyk ale stwierdziłem, że założę go dopiero na imprezę urodzinową. Potem pojechałem do najlepszej winiarni w Londynie i kupiłem wino dla Luka, które leżakowało już 150 lat. Na pewno będzie zadowolony. Spojrzałem na telefon. 17:55. O kurde! Trochę mi zeszło w tej winiarni. Szybko pojechałem do kwiaciarni i kupiłem Cysi bukiecik z niebieskich róż. Wyszedłem z kwiaciarni i szybko wsiadłem do samochodu. Odpaliłem go i jak najszybciej pojechałem do domu Luka i Marceliny. Nie chciałem się spóźnić. Kiedy byłem pod ich domem zegarek w aucie wskazywał 18:28. Idealnie. Pomyślałem i zabierając wszystkie przedmioty wysiadłem. Kiedy pukałem do drzwi wybiła 18:30. Po chwili drzwi otworzyła mi Marcelina. Wyglądała przepięknie w tej sukience. Ruchem ręki zaprosiła mnie do środka. Wszedłem a ona zamknęła drzwi. Ten wieczór zapowiadał się bardzo ciekawie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Przepraszam was, że dopiero teraz rozdział ale po prostu nie miałam kiedy go dodać. Mam nadzieję, że wam się podoba i jestem ciekawa jak myślicie. Co wyniknie z tej kolacji? Pozdrawiam was cieplutko i do nn.... ^^ :*
* Dwa dni później *
* 8:10 - sypialnia Lou *
Leżałem na łóżku i ciągle myślałem o tym co miało miejsce dwa dni temu. Ale nie tylko o tym. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że to co czuję do Marceliny jest inne. Kiedy ją poznałem traktowałem ją jak młodszą siostrę mojego przyjaciela. Nic więcej. Jednak ostatnio ciągle o niej myślę. Nie wiem co bym zrobił gdyby ten skurwiel Malik coś jej zrobił. To co czuję do niej wypełnia mnie całego. Kiedy ją widzę na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego w stosunku do dziewczyny. Zawsze była dobra zabawa. Alkohol.. Narkotyki i na koniec sex. Po tym ostatnim laska opuszczała mój dom i już nie wracała. Gdybym tak postąpił z Marceliną to chyba bym się zabił. Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie. 8:25. No super. Sobota a ja już nie śpię. W sumie dobrze. Za tydzień impreza urodzinowa Marceliny. Od poniedziałku ruszamy z przygotowaniami. Ustaliliśmy, że na zmianę będziemy spędzać czas z Marceliną aby niczego nie podejrzewała. Znaczy się. Wszyscy będziemy spędzać z nią czas oprócz Mileny. Cysia spotka się z nią dopiero na imprezie. Kiedy tak o tym pomyślałem spokoju nie dawała mi jedna rzecz. Szybko wstałem z łóżka i poszedłem wziąć prysznic. Ubrany w spodnie od dresu i z gołą klatą wyszedłem z pokoju. W kuchni na blacie stał mój laptop. Odpaliłem go i czekając aż się włączy nalałem sobie soku pomarańczowego i zrobiłem kanapkę. Kiedy laptop się uruchomił od razu wszedłem na stronę bazy danych policji. Mam do niej dostęp dzięki jednemu kumplowi. Baza danych policji to kopalnia wiedzy. Dzięki temu wiem czy ja i chłopacy nie jesteśmy ścigani przez policję. Przeglądałem bazę aż trafiłem na napis - BAZA ZAGINIONYCH. To było to czego szukałem. Wszedłem w to i momentalnie pojawili się ludzie, których poszukuje policja na całym świecie. Niektórzy byli szukani już kilak lat. Mnie jednak interesowało zupełnie coś innego. Najechałem myszką na napis: Znajdź zaginioną osobę. Nacisnąłem i wpisałem nazwisko Mileny. HORAN.
I nacisnąłem szukaj. Po chwili wyskoczyła mi cała strona poświęcona osobie o tym nazwisku. Wiedziałem, że znam to nazwisko. I pojawiło się zdjęcie. Wiedziałem, że znam to nazwisko.Niall Horan. Zaginął 24 sierpnia 2008 roku. Zaginięcie zgłosiła jego kuzynka Milena Horan polskiej policji. Ta przekazała sprawę funkcjonariuszom w Londynie. Ci jednak przerwali poszukiwania 23 grudnia 2008 roku. Gdy poinformowali o tym rodzinę matka Nialla załamała się. Przejrzałem całe jego akta. Policja stwierdziła, że Niall chciał po prostu odciąć się od rodziny i w tym celu zmienił numer telefonu. Nie chciało mi się w to zbytnio wierzyć. Jak taki chłopak mógł chcieć odciąć się od rodziny bez słowa wyjaśnienia. Wiem co mówię bo miałem okazję go poznać. Podniosłem głowę do góry aby zobaczyć która godzina. 11:40. No trochę przy tym posiedziałem. Zastawiałem się czy powiedzieć o tym chłopakom. Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwoniący telefon. Spojrzałem na wyświetlacz. Nieznany numer. Z reguły nie odbieram tego typu telefonów, ale coś mnie tknęło i odebrałem. W słuchawce usłyszałem ten cudowny głos. Głos anioła. To była Marcelina.
- Tak? - powiedziałem.
- Hej Lou. To ja Marcelina. - powiedziała a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- O hej Cysia. Co tam? Coś się stało? - zapytałem lekko zdenerwowany.
- Nie. Nic się nie stało. Spokojnie. Chciałam ci tylko jeszcze raz podziękować i zapytać czy nie przyszedł byś dzisiaj do nas na kolację? - zapytała a na mojej twarzy pojawił się wilki banan.
- Emm... Tak. Z wielką przyjemnością. - powiedziałem po chwili.
- Super. To o 18:30? - zapytała.
- Tak. Pewnie. O 18:30. - powiedziałem.
- Super. To do zobaczenia. - powiedziała Cysia.
- Tak. Do zobaczenia. - powiedziałem.
- Hihi... Pa Lou.- powiedziała a ja nie zdążyłem odpowiedzieć kiedy w słuchawce usłyszałem ciszę.
Szybko wstałem krzesła barowego, które znajdowało się w kuchni. Wiedziałem, że muszę się już przygotować na tą kolację. Ubrałem czarne rurki, czarne vansy, białką koszulę. Na to założyłem czarną skórzaną kurtkę. Spryskałem się jeszcze ulubionymi perfumami i zabierając wszystkie potrzebne dokumenty, telefon i klucze wyszedłem z mieszkania. Zjechałem windą na sam dół i wychodząc przywitałem się z facetem co zawsze siedział przy drzwiach widny. Nie wiem dlaczego to robił, ale zawsze tam siedział. Wyszedłem z budynku i udałem się w stronę samochodu. Wsiadłem do niego i już miałem plan w głowie. Kupić dobre wino dla Luka i jakiś ładny bukiet kwiatów dla Marceliny. Po drodze wjechać do jubilera zamówić prezent dla Cysi i sobie kupić nowy kolczyk do wargi. Kiedy wiedziałem już co mam do załatwienia zabrałem się za to. Najpierw jubiler. Zamówiłem to nad czym długo myślałem. Bransoleta z grawerem na pewno jej się spodoba. Sobie kupiłem złoty kolczyk ale stwierdziłem, że założę go dopiero na imprezę urodzinową. Potem pojechałem do najlepszej winiarni w Londynie i kupiłem wino dla Luka, które leżakowało już 150 lat. Na pewno będzie zadowolony. Spojrzałem na telefon. 17:55. O kurde! Trochę mi zeszło w tej winiarni. Szybko pojechałem do kwiaciarni i kupiłem Cysi bukiecik z niebieskich róż. Wyszedłem z kwiaciarni i szybko wsiadłem do samochodu. Odpaliłem go i jak najszybciej pojechałem do domu Luka i Marceliny. Nie chciałem się spóźnić. Kiedy byłem pod ich domem zegarek w aucie wskazywał 18:28. Idealnie. Pomyślałem i zabierając wszystkie przedmioty wysiadłem. Kiedy pukałem do drzwi wybiła 18:30. Po chwili drzwi otworzyła mi Marcelina. Wyglądała przepięknie w tej sukience. Ruchem ręki zaprosiła mnie do środka. Wszedłem a ona zamknęła drzwi. Ten wieczór zapowiadał się bardzo ciekawie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Przepraszam was, że dopiero teraz rozdział ale po prostu nie miałam kiedy go dodać. Mam nadzieję, że wam się podoba i jestem ciekawa jak myślicie. Co wyniknie z tej kolacji? Pozdrawiam was cieplutko i do nn.... ^^ :*
~Mrs. Tomlinson
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz