piątek, 22 grudnia 2017

Rozdział 34 + Ważna Notka na dole!


,, Kto czyta książki, żyje podwójnie."
                                       Umberto Eco
* Luke P.O.V *
* W tym samym czasie *
* 11:25 - Salon *

- Zabije go! Zabije Tomlinsona! Urwę mu łeb! Jak mógł napisać do niej list?! Jak mu się to udało?! I to na zakładzie zamkniętym!!? Jak?! Niech mi ktoś to wyjaśni! Kurwa mać jak?! - krzyczałem na cały dom.
- Luke proszę uspokój się. - mówiła do mnie spokojnie Dani, ale to mnie jeszcze bardziej denerwowało.
- Jak mam być spokojny?! Powiedz mi jak?! Skoro Lou wysłał do niej list to może lekarz mnie okłamał i on nie jest na oddziale zamkniętym?! - krzyczałem.
- Luke do jasnej cholery uspokój się! Krzykiem nic nie wskórasz! - krzyknął Niall.
- Ni ma rację. Krzykiem nic nie wskórasz. - powiedziała Ann.
- Macie rację. Przepraszam was. Ale podniósł mi ciśnienie dupek jeden. - powiedziałem i usiałem na kanapie.
- Nie tylko tobie. Dowiemy się jak on to zrobił ale potem. Teraz musi ktoś porozmawiać z Cysią. - powiedział spokojnie Hazza.
- Tak. Masz rację. Pójdę do niej. - powiedziałem i wstałem z kanapy.
- Lepiej nie. To nie jest dobry pomysł kochanie. Jesteś jeszcze zdenerwowany. Ja do niej pójdę. - powiedziała Dani i wyszła z salonu a ja wróciłem na swoje miejsce.
- Dani ma rację. Lepiej aby ona poszła. - powiedziała Ann i wyszła na taras. 
- A teraz mówcie. Gdzie jest Lou? - zapytał Niall.
- No na leczeniu poza Londynem. Mówiliśmy już. - powiedział Loczek i spojrzał na mnie.
- Harry kotku ty nie umiesz kłamać. Mówcie prawdę. Obaj. Gdzie jest Lou? - powiedziała Milena.
- Na leczeniu. W klinice poza Londynem. - powiedziałem pewnie.
- Kurwa mać Luke nie kłam! Gdyby był poza Londynem to ten list by tak szybko nie dotarł! Mów prawdę. Gdzie on jest?! -  powiedział wkurwiony już Niall.
- Dobra. Lou jest w prywatnej klinice w której pracował mój ojciec. Tu w Londynie. - powiedziałem i w tym samym momencie do salonu weszła Dani.
- I co z nią? - zapytała Milena brunetki.
- Już lepiej. Kiedy tam weszłam to siedziała na łóżku i płakała ściskając kawałek kartki w ręce. To był list od Lou. - powiedziała i oparła się o ścianę. 
- Pójdę do niej. - powiedziałem i już chciałem wstać gdy odezwała się moja dziewczyna.
- Nie idź tam. Cysia przed chwilą zasnęła z tego wszystkiego. - powiedziała i podeszła do mnie. 
- No dobrze. - powiedziałem i pocałowałem ją.
- Kochanie mogę na chwilę pożyczyć twoje auto? Muszę jechać załatwić pewną sprawę. - zapytała Dani.
- Pewnie kochanie. - powiedziałem i dałem jej kluczyki.
- Dziękuję kochanie. Niedługo wrócę. - powiedziała i dając mi buziaka wyszła z domu.
- Kto by pomyślał, że Luke Hemmings będzie zakochany? Nigdy bym nie pomyślał. - powiedział Hazza i przytulił Milenę. 

- Chyba nikt z nas. - powiedział Niall i w tym samym momencie do salonu wbiegła zdenerwowana Ann.


- Ludzie... Musimy... musimy... chodzi o... - mówiła zdenerwowana.
- Ann o co chodzi? - zapytałem i wstałem z kanapy.
- Liam... - wyszeptała.
- Jedziemy do szpitala. - powiedziałem i wszyscy wyszliśmy z domu. Zamknąłem drzwi na klucz i siedząc już w samochodzie Nialla zadzwoniłem do Dani, że ma przyjechać do szpitala po czym z piskiem opon ruszyliśmy z podjazdu. Modliłem się w duchu aby wszystko było dobrze. I wieczorem razem z Harrym pojedziemy do Lou.


* Louis P.O.V *
* 15:45 - Klinika *
* Tymczasowy pokój Lou *
  
 Siedziałem na łóżku kiedy lekarz przyniósł dla mnie list. Kiedy mi go podawał nie mogłem uwierzyć. Spojrzałem na pismo które widniało na kopercie. Cysia. Nie mogłem uwierzyć. Spojrzałem i powiedziałem ciche ,, Dziękuję. " Doktor Salvatore uśmiechnął się słabo i wyszedł. Spojrzałem ponownie na kopertę, która była w moich rękach. Poprawiłem się i otwarłem ją. Poczułem zapach jej perfum. Kiedy czytałem list łzy same płynęły. Nie powstrzymywałem tego. Kiedy skończyłem czytać nadal zapłakany położyłem się i trzymając kartkę w ręce płakałem. Dotarło do mnie co zrobiłem. Ale była też nadzieja. 

LIST OD CYSI

Drogi Lou,
 Nie wiem czy piszę prosto bo łzy rozmazują wszystko. Czytając list od Ciebie nie mogłam powstrzymać łez i jest tak od dwóch dni. Od momentu kiedy pobiłeś Liama. Nie będę kłamać bo bałam się w tamtym momencie. W sumie to cały czas się boję. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłeś. Rzuciłeś się na niego bez powodu i uderzałeś po całym ciele. Na szczęście już mu nic nie zagraża. Wiem też gdzie przebywasz. W jakim szpitalu zamknął cię Luke. Chodź by nie wiem jak kłamał i wypierał się. Wiem.
 Mój drogi ja też cię kocham. Spodobałeś mi się już rok temu. Kiedy Luke pierwszy raz przyprowadził cię do naszego domu. Nie chciałam tego jednak okazywać. Zachowywałam się tak jak na zamkniętą w sobie wulgarną trochę nastolatkę, która była zła na cały świat po śmierci rodziców. Z jednej strony podobałeś mi się, a z drugiej nienawidziłam cię. Kiedy przyjechałeś pod szkołę moje serce zabiło mocniej. A kiedy cię uderzyłam to żałowałam tego chodź nie dałam tego po sobie poznać. A potem to wszystko się zmieniło kiedy ja i Luke wyjechaliśmy do Polski. Kilka razy mi się śniłeś i myślałam o tobie. To było dziwne a z drugiej strony przyjemne. A to co miało miejsce na mojej imprezie... Wtedy poczułam, że Ty też coś do mnie czujesz. Wtedy też powstały dwa nowe życia.
 Louis Kocham Cię. Zawszę będę. Chcę z tobą być i wychować nasze dzieci. Data 16.03 jest dla mnie ważna to prawda. Chciała bym wtedy wyjść za mąż. Ale najpierw musisz wyzdrowieć. Jeśli to będzie musiało długo trwać to będę na ciebie czekać. Ja i nasze dzieci. Kochamy Cię. Wierzę w ciebie i trzymam kciuki. 

Zawsze Twoja Marcelina i Dzieci.. <3

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ważna Notka!

Hej kochani. Wiem, że dawno mnie tu nie było. Ale wracam. Wracam dzisiaj i w poniedziałek i w jeszcze dwa dni ale jakie to się dowiecie. Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba i wybaczycie mi to, że tak długo nie było rozdziałów. Ale wiecie szkoła i inne obowiązki. Teraz trochę czasu będzie to pojawi się ich trochę. I jeszcze jedno... Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia pragnę wam złożyć najpiękniejsze życzenia. Spełnienia waszych najskrytszych marzeń, smacznego karpia, barszczu 5 litrów, bogatego Mikołaja i dużo czasu spędzonego w cudownym gronie rodzinnym.
WESOŁYCH ŚWIĄT!
~Mrs. Tomlinson... :)





 
 

sobota, 9 grudnia 2017

Rozdział 33

Muzyka

,,Kocha się za nic. 
Nie istnieje żaden  powód do miłości. "



* Niall P.O.V *
* 30.12.2012r. *
* 10:55 *
* Przed domem Luka *


   Minęły dwa dni od tego co zrobił Lou. Li omal nie zgiął przez niego. Na szczęście nie pojawiły się żadne komplikacje i jego życiu już nic nie zagraża. Lekarze jednak utrzymują go w śpiączce farmakologicznej. Chcą się upewnić, że już nic mu nie zagraża. Mimo tego, że Lou jest zamknięty a z Li  coraz lepiej to stan Cysi się pogarsza. Dziewczyny mówią, że ciągle płacze i nie chce z nikim rozmawiać. Zamknęła się w pokoju i jedynie wpuszcza do siebie Ann, ale i tak wszystkie nocują u niej. Nie chcą jej zostawić samej. Bardzo dobrze. Luka ciągle przebywa z nami i stara się nic nie rozwalić z tych nerwów. Musiałem wyjść na dwór i zapalić bo sam już nie daję rady. Myśl, że Liam mógł umrzeć nie daje mi spokoju. Cały czas mam to co się wydarzyło przed oczami. Jak stoimy i nagle Lou rzuca się na Payna a następnie zaczyna go bić bez powodu po całym ciele jednak najbardziej skupia się na głowie. Nie wierzyłem w to co widziałem, aż Harry go nie zabrał razem z Lukiem. Skończyłem palić i wyrzuciłem peta. Odetchnąłem głęboko i wróciłem do domu gdzie byli też pozostali.

* Marcelina P.O.V *
* W tym samym czasie *
* Jej pokój *

  Nie mogę uwierzyć w to co się stało. Nadal mam to przed oczami. Widzę jak Lou rzuca się na Liama i go bije. Robi to bez wahania i żadnych emocji na twarzy. To było straszne. Jak by opanowało go jakieś zwierzę. To nie był mój Louis. To nie był facet którego kocham. To był potwór. Bałam się go.  Cały  czas się go boję gdy o tym pomyślę. Od dwóch dni go tu nie było. Cały czas się zastanawiam czy zapytać Luka co się z nim dzieje. Jeśli się zapytam Luke pewnie się uniesie i zacznie krzyczeć. Jednak Lou to ojciec moich dzieci. Muszę wiedzieć co się z nim dzieje. Gdzie jest i dlaczego się tak zachowywał. Luke na pewno to wie. Zmuszę go aby mi powiedział. Chodź bym miała urodzić dzieci w tym momencie. Siedzę w pokoju i nie wychodzę z niego. Jedyną osobę jaką wpuszczam do środka jest Ann. Dani przez te dwa dni była tu tylko raz. Podeszłam do okna. Zobaczyłam, że na dworze są wszyscy i palą. Nawet Milena, która zawsze mówiła, że nie weźmnie tego świństwa do ust. Muszę to wykorzystać, że wszyscy tu są. Podeszłam do szafy i ubrałam się w mój ulubiony ostatnio zestaw. Kiedy byłam gotowa spojrzałam ostatni raz na swoje odbicie i pewna siebie wyszłam z pokoju. Pokonałam schody, które są już dla mnie trudnością i otwarłam drzwi prowadzące przed dom. Wzięłam głęboki wdech i wyszłam do nich.  Nie zastanawiałam się jak wyglądam. Czy mam dobrze ułożone włosy i czy nie mam worków pod oczami przez ciągły płacz. Interesuje mnie tylko to co się dzieje z Lou. Podeszłam do nich a oni jak mnie zobaczyli zamilkli natychmiast.

- Cysia co ty tu robisz? - zapytała Harry.
- Hazza podobno tu mieszkam. Ciebie też miło widzieć. - odpowiedziałam Loczkowi.
- Harry miał na myśli co robisz na dworze? I to bez czapki. Przeziębisz się. - powiedział Luke i założył mi swoją czapkę na głowę.
- Skoro tak się mną interesujesz to odpowiedz mi na jedno pytanie. - powiedziałam śmiertelnie poważnie.
- No pewnie. Pytaj. - powiedział i zaciągną się papierosem.
- Co się do cholery jasnej dzieje z Lou i gdzie on kurwa mać jest?! - powiedziałam nie panując nad krzykiem.
- Nic ci nie powiem! - krzyknął i wyrzucił papierosa na ziemię.
- Zgodziłeś się więc odpowiadaj! - krzyczałam coraz głośniej.
- Po moim trupie! - krzyknął.
- To się da załatwić! Mów! - krzyknęłam i poczułam jak łzy napływają mi do oczu.
- Marcelina nie denerwuj się. Proszę. - usłyszałam słowa Dani jak przez mgłę.
- Jak mam się nie denerwować co?! Jestem w ciąży! Mój narzeczony się dziwnie zachowuje! I do kompletu zniknął! A ja wiem, że Luke ma coś w tym wspólnego! Dlatego zapytam jeszcze raz! Co się do cholery jasnej dzieje z Lou i gdzie on kurwa mać jest?! - krzyknęłam a z moich oczu popłynęły łzy.
- Nic nie powiem. - powiedział Luke i odpalił kolejnego papierosa.
- To ja jej powiem. - powiedziała Dani.
- Dani nic jej nie mów. Nie masz prawa! - powiedział Luke.
- Ja nie mam prawa? To ty nie masz prawa jej okłamywać. - powiedziała brunetka.
- Czy ktoś może mi w końcu powiedzieć co się dzieje z Lou? Martwię się o niego. - powiedziałam i otarłam łzy z twarzy.
- Cysia widzisz.... Chodzi o to, że Louis ćpa. Od dłuższego czasu. Kiedy byliście na świętach u jego rodziny też brał. Tylko powstrzymywał się. Podejrzewamy, że ćpa od jakiś 4 miesięcy. Te dwa dni temu co pobił Li też był pod wpływem. - powiedziała Dani patrzyła na mnie.
- Co? Jak to? Jak to możliwe, że tego nie zauważyłam? - zapytałam zaskoczona.
- Zauważyłaś jego dziwne zachowanie. Tylko nie wiedziałaś, że to jest przez to. - powiedział Luke.
- Gdzie on teraz jest? - zapytałam zmieszana.
- Luke i Harry wywieźli go do szpitala na odwyk. - powiedziała brunetka i przytuliła mnie.
- Ale.... Jak.... Ja... Nic nie rozumiem. - powiedziałam i wtuliłam się w Dani płacząc jeszcze mocniej.
- Ciii... Nie płacz. Cysia proszę. - powiedziała i nagle odezwał się nieznany mi głos.
- Dzień dobry. Mam list polecony dla pani Marceliny Hemmings. - usłyszałam i gdy się odwróciłam zobaczyłam listonosza.
- To ja. - odpowiedziałam i otarłam łzy.
- Proszę tutaj podpisać. O tutaj. - powiedział i podał mi kwit.
- Bardzo proszę. - powiedziałam i oddałam mu kwit.
- Dziękuję. Bardzo proszę. To dla pani. Dowiedzenia. - powiedział podając mi kopertę i się oddalił. Spojrzałam na pismo, które było na kopercie. Poznałam je od razu. Lou....
- Od kogo to? Pokaż. - powiedział Luke i próbował zabrać mi kopertę.
- Nie! - krzyknęłam i pobiegłam w stronę domu. Weszłam do środka i od razu udałam się do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz. Rozebrałam kurtkę i buty a następnie usiadłam na łóżku. Położyłam kopertę przed sobą i patrząc na nią zastanawiałam się czy ją otworzyć. Słyszałam jak Luke krzyczy na dole, że to pewnie list od Lou i jak udało mu się go wysłać. Potem tylko delikatne pukanie do moich drzwi. Wiem, że były to dziewczyny jednak nie wpuściłam ich. Spojrzałam ponownie na kopertę a następnie wzięłam ją w dłonie i otwarłam ją. Do moich nozdrzy dotarł zapach jego perfum a w oczach stanęły łzy. Wyciągnęłam idealnie złożoną kartkę białego papieru.  Patrzyłam na nią chwilę  aż w końcu odważyłam się przeczytać to co napisał Lou. Kiedy skończyłam przytuliłam do siebie kartkę i zalałam się łzami.

Muzyka

LIST OD LOUISA

Kochana Marcelino,

  Pisząc ten list do  Ciebie z moich oczu płynie potok łez. Mimo, że jestem w tym szpitalu zaledwie od dwóch dni dotarło do mnie jak bardzo cię zraniłem. Dotarło do mnie, że nic o mnie nie wiesz. Mam przed Tobą same tajemnice. Najwyższy czas abyś poznała całą prawdę o chłopaku, który jest ojcem twoich dzieci i kocha Cię nad życie. Sześć lat temu kiedy urodziły się bliźniaki byłem po odwyku narkotykowym. Byłem dwa tygodnie na ,,wolności" gdy dzieciaki się urodziły. Rok udało mi się nie ćpać. Potem znowu zacząłem. Doszło do tego, że nawet pobiłem ojczyma. Wtedy mama zamknęła mnie na oddziale zamkniętego szpitala w Londynie. Znowu siedziałem tam rok. Wyszedłem i wróciłem do domu. Jednak wiedziałem, że nie mogę tam zostać. Rodzice kupili mi mieszkanie i w taki sposób zamieszkałem w Londynie. Tutaj poznałem Liama i Harry'ego. Oni pokazali mi jak najłatwiej zarobić pieniądze. Wystarczyło mieć tylko szybkie auto i trochę talentu. Tego akurat mi nie brakowało. I zabrali mnie. Zabrali mnie na nielegalne wyścigi samochodowe. Na początku miałem drugie albo trzecie miejsce. Po jakiś czterech miesiącach pokonałem króla driftu. Był nim chłopak z twojej szkoły. Pewnie zastanawiasz się kto. Odpowiedź jest prosta NATHAN SYKES. Chłopak znienawidził mnie za to. Byłem mistrzem. I jedynym zawodnikiem, który nie ćpał. Rok temu poznałem Luka. Harry i Li opowiedzieli mu moją historię. Luke mimo tego i tak zaczął się z nami zadawać. Ale zanim go poznałem to jeszcze siedziałem dwa razy w więzieniu. Krótko bo krótko ale jednak. Było to dwa razy na 6 miesięcy w zawieszeniu na rok za nielegalne posiadanie broni. I przez ten cały czas nie miałem kontaktu z rodziną. Później Luke opowiedział nam o sobie i w ten sposób dowiedziałem się o tobie. Kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem uwierz mi zakochałem się. Dlatego byłem pod szkołą. Aby móc Cię zobaczyć i porozmawiać. To co wydarzyło się między nami na twojej imprezie urodzinowej pozwoliło nam chyba być razem. Cysia kocham Cię i Nasze Dzieci. Wtedy kiedy pobiłem Liama byłem ustalić datę naszego ślubu. Wybrałem datę 16 marca. Luke zaproponował tą datę. Wracałem ze stanu urzędu cywilnego. Chciałem ci o tym powiedzieć. Ale zanim przyjechałem wciągnąłem jedną kreskę. Biorę od 16 września. Kumpel miał urodziny. Luke, Liam i Harry nie poszli a ja tak. Tam się znowu wszystko zaczęło. Przez dłuższy czas udawało mi się to ukryć. Jednak Luke to zauważył. Wiem, że ty też zauważyłaś we mnie coś dziwnego. 
  Ehhh... Oto cała prawda. Teraz już wiesz o mnie wszystko. Mam jednak nadzieję, że mnie nie skreślisz i nadal chcesz zostać moją żoną. Kocham Cię i zawszę będę. Ciebie i Dzieci. Kocham Was. 

Na zawsze twój Louis... <3

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Oto jest rozdział 33. Pozdrawiam Was cieplutko i do Następnego ^^

~Mrs.Tomlinson....