,, Źle jest mieszać ze sobą różne wina,
ale stara mądrość miesza się doskonale z nową. "
Bertolt Brecht
* Luke P.O.V *
* Salon - godz. 19:10 *
Marcelina siedziała na kanapie obok mnie i Liama. Harry stał oparty o ścianę a Lou stał oparty o parapet. Od momentu kiedy weszła do salonu płakała. Najbardziej wtedy kiedy się we mnie wtuliła. Teraz panowała między nami cisza. Żaden z nas się nie odzywał. Czekaliśmy aż Marcelina opowie nam jak to się stało, że Malik był w naszym domu i skąd ona go zna. Siedziałem i ciągle na nią patrzyłem. Nagle zobaczyłem Lou podającego Cysi szklankę wody. Nawet nie wiem kiedy po nią poszedł. Ta wzięła ją od niego a on wrócił na swoje wcześniejsze miejsce. Wzięła łyk i trzymając dalej szklankę spuściła wzrok. Widziałem, że bierze duży oddech i po chwili się odezwała.
- Poznałam Zayna na jednej imprezie u kumpla. Poszłam na nią z Ann. To było dwa lata temu. Na początku wydawał mi się totalnym dziwakiem. Ciągle siedział na jednej z kanap i pił jednocześnie mnie obserwując. Mnie i Ann. Myślałyśmy, że to ona wpadła mu w oko i dlatego się na nas patrzy. Po jakimś czasie podszedł do nas i poprosił mnie do tańca. Wtedy dotarło do nas, że to ja mu się spodobałam. Zgodziłam się na ten taniec. I to od niego się wszystko zaczęło. Kilka dni po tej imprezie zobaczyłyśmy go pod szkołą. Rozmawialiśmy. Codziennie przychodził pod szkołę. Po nie całym tygodniu dał mi swój numer telefonu. Nie wiem dlaczego ale napisałam do niego tego samego dnia. Po miesiącu zaczęłam się z nim spotykać. On zabrał mnie na wyścigi. Byłam tam raz. Częściej chodziliśmy na imprezy. Nie mówiłam nic mamie a zwłaszcza tobie Luke. Nie chciałam abyś wiedział o tym, że się z nim spotykam. Wszystko było między nami dobrze. Byliśmy szczęśliwi. Przynajmniej tak myślałam. Zniknął cztery dni po śmierci rodziców. Wyjechał bez słowa. Dzwoniłam. Pisałam. On się nie odzywał. Po miesiącu straciłam nadzieję, że wróci. Dałam sobie z nim spokój. Nie myślałam o nim aż do dzisiejszego popołudnia. Do tego co się wydarzyło. Ale to już wiecie. Słyszałam jak Lou wam powiedział. A ja dzięki wam dowiedziałam się jaki on jest. Boże... jaka ja jestem głupia. - powiedziała i zaczęła płakać.
- Marcelina nie jesteś głupia. Po prostu nie wiedziałaś nic o nim. - powiedział Liam.
- No właśnie. Żadna dziewczyna z jaką był ten gnojek nie wiedziała jaki on jest. - powiedział Harry.
- Mimo wszystko powinnam powiedzieć o tym komuś. Może wtedy nie było by tej sytuacji dzisiaj. - powiedziała i płakała jeszcze mocniej.
- Przestań Cysia. Było minęło. Nie myśl już o tym. My się nim zajmiemy. - powiedział Lou.
- Masz rację. A tak w ogóle. Dziękuje Louis. Gdyby nie ty to nie wiem co by Malik mi zrobił. Dziękuję. - powiedziała i napiła się wody.
- Nie ma za co. Naprawdę. A teraz lepiej odpocznij. Liam. Harry. Będziemy się zwijać. - powiedział Lou i podszedł do drzwi.
- Lou ma rację. Odpocznij. Luke. Jak coś to dzwoń. - powiedział Liam i razem z Harrym wyszli za Lou.
Kiedy tylko drzwi się za nimi zamknęły złapałem Marcelinę za rękę i zaprowadziłem do jej pokoju. Ona od razu poszła do łazienki a ja przygotowałem łóżko. Kiedy wyszła od razu się położyła. Chciałem wyjść ale usłyszałem ciche: ,, Luke proszę zostań ze mną. " Podszedłem do jej łóżka i położyłem się obok niej. Marcelina od razu przytuliła się do mnie. Głaskałem ją po włosach i czekałem aż zaśnie. Robiłem tak dawno temu. Zawsze kiedy miała problem przychodziła do mnie i się tak kładła. A ja głaskałem ją po głowie. Gdy teraz to robiłem miałem łzy w oczach. Byłem zły na siebie przez to, że nie było mnie w domu kiedy ten skurwiel dobierał się do mojej siostry. Spojrzałem na zegar wiszący nad jej biurkiem. Wskazywał 21:10. Było już dość późno.Spojrzałem na Cysię. Spała już. Oddychała spokojnie. Delikatnie położyłem jej ciało na łóżku. Przykryłem ją i po cichu wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi. Kiedy schodziłem po schodach na dół wiedziałem już co muszę zrobić. Muszę znaleźć Malika. Muszę znaleźć tego skurwiela i pokazać mu, że nikt nie będzie krzywdził mojej siostry. Kiedy byłem na dolę wyciągnąłem telefon i napisałem do kumpla z Polski. Po chwili miałem odpowiedź. Chwilę z nim popisałem i miałem pewność, że zrobi to o co go prosiłem. Wszedłem do salonu i położyłem się na kanapie. Znajdę cię Malik. Znajdę i zabiję. Nie ukryjesz się przede mną dupku. Nie pozwolę ci na to. Kiedy tak leżałem nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Oto kolejny rozdział. Przepraszam, że taki krótki ale taki miał być. Mam nadzieję, że wam się podoba i będziecie czekać na nn...
- Marcelina nie jesteś głupia. Po prostu nie wiedziałaś nic o nim. - powiedział Liam.
- No właśnie. Żadna dziewczyna z jaką był ten gnojek nie wiedziała jaki on jest. - powiedział Harry.
- Mimo wszystko powinnam powiedzieć o tym komuś. Może wtedy nie było by tej sytuacji dzisiaj. - powiedziała i płakała jeszcze mocniej.
- Przestań Cysia. Było minęło. Nie myśl już o tym. My się nim zajmiemy. - powiedział Lou.
- Masz rację. A tak w ogóle. Dziękuje Louis. Gdyby nie ty to nie wiem co by Malik mi zrobił. Dziękuję. - powiedziała i napiła się wody.
- Nie ma za co. Naprawdę. A teraz lepiej odpocznij. Liam. Harry. Będziemy się zwijać. - powiedział Lou i podszedł do drzwi.
- Lou ma rację. Odpocznij. Luke. Jak coś to dzwoń. - powiedział Liam i razem z Harrym wyszli za Lou.
Kiedy tylko drzwi się za nimi zamknęły złapałem Marcelinę za rękę i zaprowadziłem do jej pokoju. Ona od razu poszła do łazienki a ja przygotowałem łóżko. Kiedy wyszła od razu się położyła. Chciałem wyjść ale usłyszałem ciche: ,, Luke proszę zostań ze mną. " Podszedłem do jej łóżka i położyłem się obok niej. Marcelina od razu przytuliła się do mnie. Głaskałem ją po włosach i czekałem aż zaśnie. Robiłem tak dawno temu. Zawsze kiedy miała problem przychodziła do mnie i się tak kładła. A ja głaskałem ją po głowie. Gdy teraz to robiłem miałem łzy w oczach. Byłem zły na siebie przez to, że nie było mnie w domu kiedy ten skurwiel dobierał się do mojej siostry. Spojrzałem na zegar wiszący nad jej biurkiem. Wskazywał 21:10. Było już dość późno.Spojrzałem na Cysię. Spała już. Oddychała spokojnie. Delikatnie położyłem jej ciało na łóżku. Przykryłem ją i po cichu wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi. Kiedy schodziłem po schodach na dół wiedziałem już co muszę zrobić. Muszę znaleźć Malika. Muszę znaleźć tego skurwiela i pokazać mu, że nikt nie będzie krzywdził mojej siostry. Kiedy byłem na dolę wyciągnąłem telefon i napisałem do kumpla z Polski. Po chwili miałem odpowiedź. Chwilę z nim popisałem i miałem pewność, że zrobi to o co go prosiłem. Wszedłem do salonu i położyłem się na kanapie. Znajdę cię Malik. Znajdę i zabiję. Nie ukryjesz się przede mną dupku. Nie pozwolę ci na to. Kiedy tak leżałem nawet nie wiem kiedy zasnąłem.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Oto kolejny rozdział. Przepraszam, że taki krótki ale taki miał być. Mam nadzieję, że wam się podoba i będziecie czekać na nn...
~Mrs. Tomlinson
P.S. Na dole zdjęcie rozmowy Luka z tym kolegą z Polski... :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz