piątek, 24 czerwca 2016

Rozdział 2


" Piękna kobieta to niebo dla oczu,
piekło dla uszu i czyściec dla kieszeni. "
Bernard Fontenelle 


" [...] Kiedy Ann wychodziła była20:45. Pożegnałam się z nią. Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni. Tam wpadłam na....."

 Tam wpadłam na kolegę Luka. Tylko, że nie był to Liam tak jak poprzednio. Ten chłopak był inny. Był mroczny i trochę straszny. Miał kolczyka w wardze i ręce miał pokryte tatuażami. Był inny. I tyle mi wystarczyło. Weszłam w głąb kuchni i nie parząc na niego wyminęłam. Odłożyłam tacę na blat i schowałam szklankę do zmywarki a puste butelki po coli wyrzuciłam do kosza. Wzięłam sobie jeszcze z lodówki butelkę wody i ponownie wymijając chłopaka wyszłam z kuchni. Będąc w kuchni cały czas byłam odwrócona do tego chłopaka plecami a mimo to czułam na sobie jego wzrok. Czułam jak jego wzrok mnie pochłania. Nagle poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Kiedy podniosłam wzrok do góry ujrzałam Luka. Patrzył na mnie takim wzrokiem jak by nie widział mnie przez kilka lat. Jego warga lekko drgnęła. Wyglądało to tak jak by chciał coś powiedzieć, ale nie zrobił tego. Posłałam mu tylko spojrzenie mówiące, że nie mam ochoty na niego patrzeć i wyrywając się z jego uścisku poszłam po schodach na górę. Weszłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi od środka. Wodę odłożyłam na biurko i zabierając piżamę z szafy poszłam do łazienki. Odłożyłam piżamę na półkę i napełniłam wannę wodą. Miałam ochotę na długą i orzeźwiającą kąpiel. Musiałam sobie wszystko przemyśleć. Siedząc w wannie pełnej piany zastanawiał się nad tym co się dzisiaj wydarzyło. Myślałam o tej całej sytuacji z Liamem, potem z tym drugim kolesie w kuchni a na końcu o tym co zrobił Luke. Pierwszy raz od roku zrobił takie coś. Wyglądał tak jak by chciał ze mną porozmawiać, ale nie znalazł na to aż tyle odwagi. Dziwne. Kolegą umie o mnie opowiedzieć nie ma żadnej blokady, ale gdy chce ze mną porozmawiać włącza mu się taka dziwna blokada. Już sama nie wiem co mam o tym myśleć. Czasami chciała bym cofnąć czas i sprawić aby rodzice nie mieli tego wypadku. Aby wszystko potoczyło się inaczej. Wyszłam z wanny i ubrawszy piżamę podeszłam do lustra i zmyłam makijaż a następnie umyłam zęby. Kiedy wyszłam z łazienki była 21:54. " Wow już tak późno? " Pomyślałam. Pierwszy raz wyszłam tak późno z łazienki. Wzięłam telefon i jeszcze przed położeniem się do łóżka obczaiłam instagrama i Facebooka. Nathan dodał posta informującego o imprezie. Może Ann ma rację? Może powinnam pójść i trochę się zabawić? To nawet nie jest głupie. Odłożyłam telefon na szafkę i położywszy się do łóżka zgasiłam lampkę, która cały czas się świeciła. Gdy tak leżałam ponowie myślałam o tym chłopaku z kuchni. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. 

* Louis P.O.V *
* Salon w domu Luka *

  Siedzę z chłopakami na dole w salonie jednak nie umiem się skupić na rozmowie. Cały czas mam przed oczami tą sytuację z siostrą Luka a potem to co się między nimi wydarzyło na korytarzu. Akurat wychodziłem z kuchni i byłem świadkiem tej sceny. To wyglądało tak jak by Luke chciał coś powiedzieć, ale  nie umiał wydusić z siebie słowa. Naprawdę dziwnie to wyglądało. Spojrzałem na Luka. Teraz jak rozmawiał z chłopakami był taki ożywiony i pełny energii. Jak by nie ten sam chłopak, który był na korytarzu kilka minut temu. Chłopaki planowali taktykę na kolejny wyścig. Jednak ja nie miałem ochoty o tym słuchać. Wstałem  z fotele i powiedziałem chłopkom, że jadę do domu. Wszyscy byli lekko zaszokowani tym, że już wychodziłem. Zwłaszcza Harry. Najmłodszy w naszej ekipie a wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Powiedział, że jest moim fanem i cieszy się z tego, że może być moim kumplem. Pożegnałem się z nimi i wychodząc z domu spojrzałem w okna na piętrze. W jednym z nich właśnie zgasło światło. Pewnie to jej pokój. Uśmiechnąłem się pod nosem i wsiadając do swojego auta pojechałem do swojego mieszkania. Kiedy już w nim byłem poszedłem od razu do łazienki . Wziąłem szybki prysznic i udałem się do sypialni. Położyłem się na łóżku i napisałem krótkiego SMS'a do Luka. Napisałem " Jutro na torze o 12. Wiem, że chłopacy są jeszcze u ciebie to im przekaż." Po wysłaniu wiadomości wyciszyłem telefon i odłożyłem na szafkę nocną. Nie wiedzieć czemu cały czas myślałem o Marcelinie. Sam nie wiem kiedy odpłynąłem w krainę Morfeusza.

   
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Oto jest Rozdział 2. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jutro dodam rozdział 3 bo aktualnie jest w procesie pisania. Kochani jak tam koniec roku? Wszystko dobrze? Zostawicie po sobie ślad w komentarzu i do nn... ^^

Mrs. Tomlinson

sobota, 18 czerwca 2016

Przepraszam

 Hej kochani. Przepraszam Was za to, że jeszcze nie ma nowego rozdziału ale nie miałam kiedy go napisać. No wiecie. Koniec roku i wgl. Postaram się za to w przyszłym tygodniu dodać dwa rozdziały. Mam nadzieje, że mi to wybaczycie i będziecie czekać do przyszłego tygodnia.


Macie tu jeszcze teledysk 5SOS .
Miłego słuchania/oglądania.

Mrs. Tomlinson...


 

czwartek, 9 czerwca 2016

Rozdział 1

 Muzyka

" Nigdy człowiek piękniej nie czyni, jak  gdy o przebaczenie prosi, 
albo sam przebacza. "
Jean Paul


20.06.2012r. - pierwsza rocznica śmierci rodziców Marceliny i Luka.
 
* Marcelina P.O.V *
* Cmentarz *

- " Ehh mamo.. Szkoda, że nie mogę teraz z Tobą porozmawiać. Bardzo bym tego chciała. Zwłaszcza teraz. Z Lukiem nie rozmawiam a Ann nie mogę też wszystkiego powiedzieć.  Przecież są tematy na które nie mogę porozmawiać z przyjaciółką. A tym bardziej z Lukiem. Chociaż... Z nim to nie rozmawiałam już od kilku miesięcy. Zmienił się. Poznał nowych kumpli i teraz oni są ważni. Ważniejsi ode mnie. No, ale nie będę Ci o tym dzisiaj opowiadać. Nie w tym dniu. Tęsknię za Tobą i Tatą. Kocham Was. " - powiedziałam i ze łzami w oczach odeszłam od grobu rodziców. Wyszłam alejką cmentarza a następnie wyszłam przez bramę. Nie mogę uwierzyć, że to już rok od kąt mieli wypadek i zginęli. Tata zginął na miejscu a mama zmarła w drodze do szpitala.
Skręciłam w prawo i otarłam łzę, która spłyneła mi po policzku. Kiedy byłam dwie ulice od domu wyciągnęłam telefon z torebki i szybko wybrałam numer do Ann. Potrzebuje jej. Zwłaszcza teraz kiedy w domu jest Luke ze swoimi kumplami. Jeden sygnał, drugi, trzeci. Dopiero po czwartym sygnale usłyszałam w słuchawce głos Ann.

- Hej kochana. Co tam? - usłyszałam radosny głos Ann.
- Hej.  Może być. Wpadniesz do mnie? - zapytałam.
- Pewnie kochana. Za 20 minut jestem. - powiedziała.
- Dobrze. Czekam. Pa. - powiedziałam i się rozłączyłam.

Schowałam telefon z powrotem do torebki i wycierając twarz poszłam w stronę domu. Po 10 minutach stałam już przy furtce i szukałam kluczy w torbie bo oczywiście Luke zamkną ją na klucz. Nie rozumiem dlaczego on to robi. Boi się czegoś czy co? Z resztą nie obchodzi mnie to. Kiedy w końcu znalazłam kluczę otwarłam furtkę i weszłam na ścieżkę prowadzącą do domu. Właściwie czy to jest nadal mój dom? Bo od dłuższego czasu nie czuje się w nim komfortowo. Dlaczego? Bo ciągle przebywają tu kumple Luka i czują się tu jak u siebie. A to wszystko przez niego. Kiedy byłam pod drzwiami wzięłam dwa głębokie wdechy i weszłam do środka. Ściągnęłam buty w przedpokoju i idąc korytarzem szybko minęłam salon, w którym siedział z Luke z tymi swoimi kolegami. Weszłam do kuchni aby zabrać dla siebie i Ann picie do mojego pokoju. Zawsze tak robię kiedy ma mnie odwiedzić a ci pożal się boże koledzy Luka są u nas. Wyciągnęłam z lodówki dwie pół litrowe butelki coli i paczkę chipsów z szafki. Położyłam to wszystko na tacy i wyciągnęłam jeszcze z szafki szklankę dla Ann bo ona nigdy nie pije coli prosto z butelki. Zabrałam tacę i wyszłam z kuchni. Na moje nieszczęście wpadłam na jednego z kumpli Luka. Zahaczyłam o jego ramię tacą i spadła mi z niej szklanka, która upadając na ziemię robiła się. " Zajebiście". Pomyślałam i odłożyłam tacę na szafce w korytarzu i zabrałam się za sprzątanie zbitego szkła. Wszystko było by normalnie gdyby nie to, że ten kolega zaczął mi pomagać.

- Zostaw. Ja to zrobię. - powiedział i zaczął zabierać mi szkło z ręki.
- Ty to zostaw. Ja to posprzątam. - powiedziałam i zabrałam kolejny kawałek z ziemi.
- Dlaczego jesteś taka uparta Marcelina. - powiedział i wziął z ziemi kolejny malutki kawałek.
- Skąd wiesz jak mam na imię? - zapytałam zaskoczona.
- Jak to skąd? Luke nam powiedział. - odpowiedział i spojrzał na moją rękę. - Krew ci leci. Chodź. Opatrzę ci to. - dodał po chwili i biorąc mnie pod rękę poszedł ze mną do łazienki, która mieściła się na dole.
- Apteczka jest nad zlewem. - powiedziałam.
- Tak. Wiem. - powiedział chłopak i wyciągną apteczkę.
- Co Luke wam o mnie mówił? - zapytałam.
- Powiedział, że ma młodszą siostrę. Powiedział, że masz na imię Marcelina. I co najważniejsze powiedział, że bardzo cię kocha ale ty nie chcesz z nim rozmawiać. To prawda? - powiedział kiedy czyścił mi ranę wodą utlenioną.
- Tak. To wszystko prawda. Nie chcę z nim gadać i w dalekiej przyszłości nie mam zamiaru. - kiedy to powiedziałam owijał mi rękę bandażem.
- Nie chcę się wtrącać ale powinnaś z nim porozmawiać. Ale zrobisz jak zechcesz. O.. I gotowe. - mówiąc to skończył wiązać bandaż.
- Dzięki eee... Nie wiem jak masz na imię. - powiedziałam lekko zawstydzona.
- No tak. Liam. - powiedział i posłał mi uśmiech.
- No to dzięki Liam. - kiedy to powiedziałam zabrzmiał dzwonek do drzwi. " To pewnie Ann ". Pomyślałam i posyłając Liamowi przepraszający uśmiech i wyszłam z łazienki. Szybko podbiegłam do drzwi i otworzyłam je z szerokim uśmiechem. Przytuliłyśmy się i weszła do środka. Podeszłam do szafki po tacę i zobaczyłam, że stoi na niej szklanka. Nie wiedziałam skąd się wzięła. Postanowiłam, że później się nad tym zastanowię a teraz pójdę z Ann na górę. Kiedy byłyśmy już do góry weszłyśmy do mojego pokoju i usiadłyśmy na łóżku. Bardzo się cieszyłam, że Ann do mnie przyszła.

- No kochana. Powiadaj. Co się dzieje? - zapytała Ann i nalała sobie coli.
- A co się może dziać. Dzisiaj rocznica śmierci rodziców. Byłam na cmentarzu. Zapaliłam świeczkę i zostawiłam kwiaty. Jak do ciebie dzwoniłam to wracałam stamtąd. A wiesz co jest najlepsze? Że poza mną nie był tam nikt więcej. Nawet Luke. Nie poszedł na grób rodziców w dniu rocznicy. - mówiąc to czułam jak łzy zbierają mi się w oczach.
- Wiem misia. Ale może jeszcze pójdzie. - powiedziała próbując mnie pocieszyć.
- No nie wiem Ann. Z resztą.. - zaczęłam i wzięłam łyk coli.
- Z resztą? No mów dziewczyno. - zachęcała mnie.
- Z resztą mam wrażenie, że on już całkiem o nich zapomniał. - powiedziałam i spojrzałam na bandaż na ręce.
- O matko. Co ci się stało? - zapytała Ann kiedy zobaczyła bandaż na mojej ręce.
- Zanim przyszłaś spadła mi szklanka z tacy i się zbiła. Zaczęłam ją sprzątać i się skaleczyłam. - powiedziałam i ponownie napiłam się coli.
- Aaa coś ściemniasz. Za dobrze masz zrobiony opatrunek. Sama byś go nie zrobiła. Kto cię opatrzył? - dopytywała.
- Nie uwierzysz. - powiedziałam.
- Zobaczymy. No mów. Kto opatrzył ci rękę? - dopytywała.
- Liam. Przyjaciel Luka. - powiedziałam a mina Ann była bezcenna.
- Słucham?! Przyjaciel twojego brata opatrzył ci ranę?! - zapytała zdziwiona.
- Tak. Wszystko ci opowiem. Widzisz.... - zaczęłam opowiadać co się działo jak wróciłam z cmentarza. Potem porozmawiałyśmy o najbliższej imprezie z okazji zakończenia roku u Nathana. Oczywiście potem Ann zaczęła nawijać jaki to Nathan jest słodki i niesamowity. No i, że powinnyśmy pójść na tą imprezę. Pomysł nie jest głupi. Może się wybierzemy. Siedziałyśmy tak dobre kilka godzin. Kiedy Ann wychodziła była20:45. Pożegnałam się z nią. Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni. Tam wpadłam na.....


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 I oto jest pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że wam się podoba. Zastanawiacie się kogo spotkała? Czekaj na nn... ^^

Mrs. Tomlinson    

niedziela, 5 czerwca 2016

Prolog i zwiastun

WAŻNA NOTKA NA DOLE! PRZECZYTAJ KONIECZNIE!

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
 
 " Bywają w życiu takie chwile, które w pamięci pozostają.
Chodź czas mija, one nie przemijają."


"[...] Moje życie nie jest takie jakie ma być.
Nie jest takie jakie było.
I nigdy nie będzie.
Dlaczego?
Bo jestem beznadziejna."

Napisawszy to zdanie zamknęłam pamiętnik i schowałam go za szafę tak aby nikt go nie znalazł. 
Kiedy już go schowałam zabrałam torbę z łóżka i wyszłam z pokoju. Szybko zbiegłam po schodach na dół i wymijając Luka wyszłam z domu. Trzasnęłam drzwiami i poszłam w stronę cmentarza. W końcu to już rok jak zginęli nasi rodzice. Ale czy Luke o tym pamięta? Wychodząc z naszej posesji oczywiście minęłam tych jego trzech głupich kumpli. I znowu ten jeden się na mnie gapił. Nie wiem o co mu chodzi. A jeśli chodzi o Luka... Zmienił się i nie jest taki jak dawniej... Zmienił się przez tych chłopaków... Jedno jest pewne... Ja już nie mam brata... Mam tylko opiekuna... Opiekuna bez uczuć. Kiedy byłam już na cmentarzu poszłam na grób rodziców i zapaliłam świeczki... Posiedziałam chwilę przy nim i poszłam się spotkać z moją przyjaciółką Ann... Tylko ona mnie rozumie. Tylko ona mi została. Gdybym jeszcze ją straciła nie wiem co bym zrobiła...


---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

" Nadużywasz mojego zaufania. Bez zaufania nie ma nas chłopcze. "

ZWIASTUN


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  
Hej kochani. Przepraszam, że dopiero dzisiaj jest ten post ale nie miałam czasu w tygodniu aby go dodać. Nie wiem czy podoba wam się prolog bo tak szczerze mi tak średnio. Nie jestem dobra w pisaniu prologu ale mam nadzieje, że rozdziały będą lepsze. Rozdziały będą pojawiały się raz w tygodniu w czwartek lub piątek. Jeszcze zobaczę. Mam nadzieje, że podoba wam się ten pomysł.

Jeśli chodzi o zwiastun to czekam na wasze opinie w komentarzach. Życzę wam miłej niedzieli i udanego tygodnia. Pozdrawiam i do nn... ^^

Mrs. Tomlinson 

środa, 1 czerwca 2016

Bohaterowie

Śmiej się - niech reszta świata zastanawia się dlaczego. :*


  
Marcelina Hemmings ( 17 lat  )

" Po każdym dniu trzeba postawić kropkę, przewrócić kartkę i zacząć na nowo. " 


Louis Tomlinson ( 23 lata )

" Co czyni Cię wyjątkowym, czyni Cię niebezpiecznym. " 


Luke Hemmings ( 22 lata )

" Są sprawy ważne i ważniejsze, tylko My musimy nauczyć się je rozróżniać. " 


Ann Smith ( 18 lat )

" To, że milczę nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia. " 


Liam Payne ( 23 lata )

" Można oczy zamknąć na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia. " 

 
 Harry Styles ( 22 lata )

" Do puki walczysz, jesteś zwycięzcą... "


Tak jak obiecałam są bohaterowie. Niestety nie uda mi się dzisiaj dodać zwiastuna za co Was najmocniej przepraszam. Za to jutro pojawi się zwiastun i prolog. Miłego wieczorku.

Mrs. Tomlinson