piątek, 7 lipca 2017

Rozdział 11


,, Kto sieje zło, zbiera nieszczęście. "
                                            Salomon
* Luke P.O.V. *
* 1.07. - wieczorem *
* W domu babci - pokój Luka *
   Leżałam w pokoju na łóżku i myślałem o dzisiejszym dniu. O tym co wydarzyło się rano jak stałem z Marceliną na tarasie, rozmawialiśmy. Potem byliśmy u babci. Spędziliśmy tam prawie cały dzień. Kiedy Marcelina poszła do łazienki babcia kazała mi ją zabrać do kina. Zgodziłem się. Gdy moja siostra wróciła do sali babcia powiedziała, że jest zmęczona i chciała by zostać sama. Marcelina się nie chciała się na to zgodzić na początku ale potem wyszła ze mną z sali  a potem ze szpitala. Jadąc już samochodem skręciłem w ulicę szybciej i pojechaliśmy do kina. Spojrzała na mnie pytająco. Powiedziałem jej, że od kiedy tu jesteśmy nie spędziliśmy razem ani chwili. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do środka. Baz jakiegokolwiek wielkiego namysłu poszliśmy na ,, Szybcy i Wściekli 5". Oboje lubimy ten film więc nie kłóciliśmy się ani nic w tym stylu. Po filmie poszliśmy jeszcze na spacer do parku. Dużo rozmawialiśmy. W sumie cały czas rozmawiamy częściej i dłużej. Marcelina opowiedziała mi dzisiaj o swojej przyjaciółce Ann. Z jej opowieści wywnioskowałem, że Ann to bardzo barwna i ciekaw dziewczyna. Powiedziałem jej, że z chęcią ją poznam. Po spacerze wróciliśmy do domu. Było już dość późno. Marcelina poszła na górę wziąć prysznic. Miała przyjść jeszcze na dół, ale już nie zeszła. Poszedłem do niej i zobaczyłem, że już śpi. Podszedłem do niej i przykryłem ją kołdrą po czym aby jej nie obudzić wyszedłem cicho z pokoju. Poszedłem do siebie i położyłem się na łóżku. Wziąłem telefon do ręki i zadzwoniłem do Liama. Wiedziałem, że jest już późno i może nie odebrać ale mimo wszystko miałem małą nadzieję, że odbierze. Nie myliłem się. Odebrał za czwartym sygnałem. Rozmawialiśmy o wszystkim. O moich relacjach z Marceliną, że są coraz lepsze, jak oni sobie radzą i jak poszedł Lou wyścig. Oczywiście go wygrał. Wiedziałem, że da radę. On nigdy nie przegrywa. Szkoda tylko, że nie widziałem miny Nathana po tym wszystkim. Pewnie jeszcze wiele razy będę miał okazje. Rozmawialiśmy z dobre 2 godziny. Z Liamem lubię rozmawiać. Zawsze znajdziemy jakiś temat. Kiedy skończyliśmy rozmawiać była 22:40. Wstałem i poszedłem się ogarnąć. Kiedy byłem już po kąpieli wróciłem do pokoju i położyłem się ponownie. Przed zaśnięciem oglądałem Facebooka. Często tak robię. Już miałem go wyłączyć kiedy wyświetliło mi się przypomnienie. ,, 18ste urodziny Marceliny 21 lipca. Urządzić imprezę niespodziankę. " Jak mogłem o tym zapomnieć. Przecież to będzie jej wielki dzień. Jak wrócę do domu muszę o wszystko zadbać. Teraz na pewno o tym nie zapomnę. Nie mogę zapomnieć. A jeśli będzie to możliwe to nawet babcię do nas ściągnę. Chociaż nie wiem czy ona da się na to namówić. Wstałem szybko i udałem się do niej do pokoju. Stojąc w drzwiach i obserwując ją jak śpi wydaje się jak by jeszcze była moją małą siostrzyczką. Jak by tego wypadku rodziców nie było a my jesteśmy dziećmi i przylecieliśmy do babci na wakacje. Niestety tak nie jest. Rodzice nie żyją. My nie jesteśmy już dziećmi a babcia jutro wychodzi ze szpitala. I jeszcze najważniejsze. Marcelina staje się dorosła. Kończy 18 lat. Jestem 5 lat starzy i pamiętam jak rodzice powiedzieli mi, że będę miał rodzeństwo. Na początku nie rozumiałem o czym mówią, ale kiedy mama wróciła do domu z Marceliną od razu ją pokochałem. Jak na swój wiek pamiętam, że chciałem bardzo mamie przy niej pomagać. Wtedy jeszcze przylatywała do nas babcia. No właśnie.. Do babci na wakacje przylecieliśmy razem gdy Marcelina skończyła 4 latka. Ja miałem wtedy 9 i mama powiedziała, że jako starszy brat mam się o nią troszczyć i pilnować. Ale nie sprawdziłem się w tej roli. Babcia musiała wyjść a ja zostałem z nią sam. Babcia poszła tylko do sąsiadki obok. A ja jej nieprzypilnnowałem. To była chwila a ona spadła ze schodów i złamała rękę. I to z mojej winy. Nawet nie wiem czy ona to pamięta. Spojrzałem na nią jak leży i śpi. Podszedłem do niej i porawiając jej kołdrę pocałowałem w czoło i wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi. Na przeciwnej ścianie wisiało zdjęcie naszej rodziny. Była na nim Marcelina, Babcia ja i rodzice. Podszedłem do zdjęcia i patrząc na mamę powiedziałem .. Już nigdy cie nie zawiodę mamo. Będę o nią dbał. Będę dobrym starszym bratem. Obiecuje. "  Patrzyłem jeszcze chwilę na zdjęcie po czym wróciłem do siebie. Kiedy się kładłem było grubo po 1. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Przepraszam, że taki krótki ale nie miałam za bardzo pomysłu na ten rozdział. Mam nadzieję, że chociaż wam się podoba. Obiecuję, że następny będzie lepszy i dłuższy. Pozdrawiam i do Następnego... ^^
~Mrs. Tomlinson


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz