,, On jest jak pozbawiony osobowości, że nawet w
kolorowej telewizji wychodzi czarno-biały."
Alfred Hichocock
* 12.07.2012 roku. - godzina 14:15 *
* Lotnisko w Londynie *
Siedzę na lotnisku i czekam aż wyląduje samolot z Polski, którym przyleci Milena. Cieszę się, że przyleci. Z jednej strony pomoże nam przy organizacji imprezy dla Marceliny a z drugiej to będzie świetna niespodzianka urodzinowa. Liam pojechał już do Ann aby z nią porozmawiać. Dobrze, że zapamiętałem adres jak ostatnio zawiozłem tam Cysie. Powiedziałem mu, że ma jej wszystko wytłumaczyć i po tym spotkaniu ma do mnie zadzwonić. Jechał do niej przed 13:00 ale jeszcze nie dzwonił. Może ciągle rozmawiają. Oczywiście powiedziałem mu, że ma nie mówić Ann o tym, że przylatuje była przyjaciółka mojej siostry. A wiem, że Liam tego nie zrobi. Mam do niego duże zaufanie i dług wdzięczności za to, że pozwolił wyprawić imprezę u siebie. To super kumpel. Patrzę na zegar wiszący za babką która sprzedaje bilety. 14:25. Za chwile powinien lądować samolot. Mam nadzieje, że będzie. Na pewno będzie. Sama chciała tu przelecieć. To był jej pomysł. Na pewno będzie. Obiecała to. Nagle z głośników rozległ się charakterystyczny dźwięk. Kobiecy głos oznajmił, że samolot z Polski właśnie wylądował. Ucieszyłem się. Czekałem na to od prawie 30 minut. Po chwili w drzwiach prowadzących z samolotu zaczęli pojawiać się ludzie. Według innych pewnie śmiesznie wyglądałem bo stawałem na palcach i wypatrywałem drobnej blondynki. W tłumie ludzi ciężko było dojrzeć cokolwiek. Dlatego stwierdziłem, że najlepiej będzie jak się uspokoję i spokojnie poczekam. I to wcale nie było głupie. Po chwili podeszła do mnie drobna blondynka. Dokładnie ta na którą czekałem. Wyglądała tak samo jak wtedy kiedy widziałem ją pierwszy raz po tylu latach. Przywitałem się z nią i bez chwili zastanowienia poszliśmy do mojego auta. Schowałem walizkę Mileny do bagażnika po czym otwarłem jej drzwi od pojazdu. Kiedy była już w środku zamknąłem drzwi i obszedłem samochód po czym usiałem na miejscu kierowcy. Napisałem jeszcze do Harry'ego esemesa, że za 20 minut będę u niego z Mileną. Schowałem telefon do kieszeni spodni i odjechaliśmy. Przez całą drogę rozmawialiśmy o tym jak minęła jej podróż i w skrócie opisałem jej gdzie będzie mieszkać przez najbliższe kilka dni. Pytała jak wygląda Harry, więc pokazałem jego zdjęcie. Nie jetem pewny ale chyba nawet się uśmiechnęła na jego widok. Mimo tego, że całą drogę rozmawialiśmy miałem wrażenie, że ona chce mnie o coś zapytać ale nie ma odwagi. Nie wiedziałem czemu. Mimo wszystko nie naciskałem. Kiedy podjechaliśmy pod dom mojego kumpla Loczek już na nas czekał. Wyciągną z bagażnika walizkę Mileny. Pożegnaliśmy się i pojechałem do siebie. Byłem ciekaw co robi Marcelina.
* Milena P.O.V. *
* Dom Harry'ego *
* Godzina 15:55 *
Kochany Pamiętniku,
Udało się. Jestem w Londynie. Aktualnie siedzę w pokoju, który dał mi Harry. Nie wiem dlaczego ale polubiłam go. Mimo tego, że wcale go nie znam. Wydaje się być bardzo sympatyczny. Luke powiedział, że jutro poznam resztę osób, które też biorą udział w organizacji imprezy dla Marceliny. Mówił jak się nazywają ale jak to ja pamiętam tylko imiona. Mówił, że poznam Ann, Liama i Louisa. Ta Ann to podobno przyjaciółka Marceliny. Nie wiem jaka będzie jej reakcja jak się dowie o tym, że ja jestem byłą przyjaciółką Cysi. Nie wiem czy będzie z tego zadowolona ale prędzej czy później i tak by się o tym dowiedziała. Więc dobrze, że to będzie jutro. A co do sprawy z Niall'em. Nawet nie miałam odwagi zacząć tego tematu. Rozmawialiśmy o wszystkim. O tych czasach jak byliśmy dziećmi i wgl. Wspominaliśmy stare dobre czasy. Jutro postaram się z nim porozmawiać na temat Nialla. Tak bardzo bym chciała aby Luke coś wiedział. Musi wiedzieć coś na ten temat. Bo jeśli on nic nie wie to moje plany odnalezienia kuzyna legną w gruzach. Tak bardzo bym chciała go odnaleźć. Muszę... To jest mój cel. ODNAJDĘ NIALLA. ODNAJDĘ..
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Oto rozdział. Przepraszam, że krótki ale nie mam weny i czasu. Przepraszam. Natępny będzie dłuższy. Obiecuje.
~Mrs. Tomlinson


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz