Muzyka
,, Godność, poszanowanie własnego charakteru,
idą w parze z pewnym stopniem dobrobytu."
Eugene Delacroix
,, Godność, poszanowanie własnego charakteru,
idą w parze z pewnym stopniem dobrobytu."
Eugene Delacroix
* Ann P.O.V *
* Szpital *
* 12:20 *
Kiedy Niall zaparkował samochód na szpitalnym parkingu wysiadłam z niego najszybciej jak się dało i razem z pozostałymi pobiegliśmy do szpitala. Korytarze pokonywaliśmy w zawrotnym tępię byle by jak najszybciej znaleźć się na oiomie. Kiedy stałam na tarasie i nagle zadzwonił nieznany numer wystraszyłam się. W szpitalu zostaliśmy wszyscy podani do informowania nas o stanie zdrowia Liama. Kiedy odebrałam i usłyszałam głos lekarza w słuchawce zamarłam. Od razu wiedziałam, że coś złego dzieję się z Liamem. I nie myliłam się. Lekarz powiedział abyśmy natychmiast przyjechali. Kiedy dotarliśmy na oiom widziałam wszystko przez łzy, które płynęły swobodnie po mojej twarzy nawet nie wiedziałam kiedy zaczęły. Zatrzymaliśmy się przed szklanymi drzwiami. Harry zapukał w nie bardzo mocno i nerwowo. Od razu wyszedł do nas lekarz. Powiedział, że wystąpił u Liama wstrząs krwotoczny. Potrzebna jest operacja i krew. Pytał czy któreś z nas może oddać dla niego krew. Okazało się, że Luke ma grupę zero i może oddać tyle krwi ile tylko się da. Od razu pielęgniara zabrała go do gabinetu a my nadal staliśmy przed oiomem. Niall zapytał skąd ten krwotok skoro wszystko było dobrze. Lekarz powiedział, że pod czas badań nic nie wskazywało na to, że uszkodzona jest śledziona. Taki problem się zdarza. Tak przynajmniej powiedział. Po chwili Luke wrócił do nas a lekarze zabrali Liama na blok operacyjny aby zatamować krwotok i usunąć uszkodzony narząd. Przeszliśmy wszyscy pod blok operacyjny. Harry chodził po całym korytarzu. Niall aby się opanować przeglądał instagrama a Milena rozmawiała z kimś przez telefon. Po jakiś 40 minutach dojechała do nas Dani. Powiedziała, że była by szybciej ale pojechała jeszcze sprawdzić co z Marceliną. Powiedziała, że Cysia ciągle śpi. Chociaż tyle dobrze. Lepiej jej na razie nie mówić, że stan zdrowia Liama się pogorszył. Już wystarczy, że zwaliła jej się na głowę ta cała sytuacja z Lou. Nie wiem ile tak siedzieliśmy. W końcu z bloku operacyjnego wyszedł lekarz i powiedział, że sytuacja opanowana. Gdyby nie Luke nie wiadomo co by było z Liamem. Przewieźli Liama ponownie na oiom. My również poszliśmy na oiom. Lekarz powiedział, że sytuacja została opanowana a Liamowi już nic nie zagraża. Jednak przez jeszcze kilka dni będzie utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. Nic z tego nie rozumiem. Skoro jest wszystko dobrze to po co ta śpiączka. Już tam nie mogłam wytrzymać i powiedziałam wszystkim, że wychodzę na fajkę. Potrzebowałam tego teraz. Wyszłam przed szpital i usiadłam na ławce koło parkingu. Wyciągnęłam fajkę i ją odpaliłam. Nic z tego nie rozumiem. Było dobrze a teraz nagle ten krwotok. Nic z tego nie rozumiem. Ale gdy lekarz wyszedł z bloku i powiedział, że wszytko już jest dobrze to odetchnęłam. Liam jest dla mnie jak brat. Zresztą jak każdy z chłopaków. Nie wiem co bym zrobiła gdyby pod czas tej operacji coś poszło nie tak. Kiedy spaliłam jedną fajkę zaraz odpaliłam kolejną. Moje myśli szalały. Nagle ktoś usiadł obok mnie. Kiedy podniosłam wzrok zobaczyłam Dani. Uśmiechała się do mnie serdecznie i ciepło. Tak jak to ona potrafi. Odwzajemniłam uśmiech i ponownie zaciągnęłam się fajką. Dani wyciągnęła rękę i zabrała ją z mojej ręki po czym sama się zaciągnęła. I to dosyć mocno. Normalnie byłam w szoku.
- Hi hi. Tylko proszę nie mów Lukowi. Nie wie, że popalam ani nic. - powiedziała wypuszczając dym i oddając mi peta.
- Nie no spoko. Nic mu nie powiem. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Co jutro robimy? - zapytała brunetka.
- Jak to co robimy? Nie rozumiem. - powiedziałam.
- Jutro sylwester. Mieliśmy iść do klubu no ale skoro Liam jest tutaj a Cysia ma załamkę po liście od Lou to ten pomysł raczej odpada co nie? - powiedziała na jednym wydechu i znowu wzięła sobie buszka mojej fajki.
- No raczej nie. Najwyżej kupimy jakieś jedzenie, alkohol i szampana i będziemy gdzieś siedzieć. Może u Luka i Cysi? Nie będzie siedziała sama. - powiedziałam i zgasiłam peta.
- To bardzo dobry pomysł Ann. Jak wrócimy ze szpitala to powiemy o tym reszcie. - powiedziała Dani i wyciągnęła z torebki lusterko i szminkę.
- Dani... Wybacz, że pytam ale... Gdzie byłaś zanim przyjechałaś tutaj do nas? - powiedziałam i spojrzałam na nią.
- Powiem ci. Kiedy poszłam do Cysi do pokoju to on siedziała na łóżku i płacząc pisała coś. Kiedy podeszłam bliżej zobaczyłam, że był to list. List do Lou. Poprosiła mnie abym go mu zawiozła. I zrobiłam to. Byłam u Lou w klinice. Powołałam się na Luka i mnie wpuścili a ja przekazałam list jego lekarzowi. On miał podać list Tomlinsonowi. Nie wiem co z nim zrobił, ale spełniłam prośbę Cysi. A zaraz z pod kliniki przyjechałam tutaj. - powiedziała i schowała szminkę i lusterko ponownie do torebki.
- Rozumiem. I spokojnie. Nie powiem Lukowi o tym, że palisz i byłaś u niego. - powiedziałam z uśmiechem. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Widniał tam wielki napis CYSIA <3. Spojrzałam na Dani. Ta pokiwała głową abym nie odbierała. Też tak zrobiłam. Kiedy przestała dzwonić schowałam telefon ponownie do kieszeni spodni a ze szpitala wyszła reszta. Milena powiedziała, że się zbieramy bo Cysia próbuje się do każdego dodzwonić. Luke powiedział, że my mamy wracać do domów i spotkamy się wieczorem a on z Dani pojadą do Cysi i wszystko jej powiedzą. Zgodziliśmy się i każdy wsiadł do swojego auta. Ja zabrałam się z Niallem a Milena pojechała gdzieś z Harrym. Całą drogę milczeliśmy. Kiedy Niall zaparkował pod moim domem zdałam sobie sprawę, że będę siedzieć sama. Zapytałam czy nie da się zaprosić na kawę i dobre ciacho. Blondyn uśmiechnął się i zgodził na moje zaproszenie. Weszliśmy do środka i poszłam prosto do kuchni wstawiłam wodę na kawę i wyciągnełam filiżanki. Kiedy się odwróciłam aby zapytać na jaką kawę ma ochotę zdałam sobie sprawę, że Niall stoi tuż przede mną i obejmuje mnie w pasie. Po chwili zaczął zbliżać swoje usta do moich. Nawet nie wiem kiedy a znaleźliśmy się w moim pokoju. Po prostu daliśmy się ponieś chwili i faktowi, że jesteśmy sami. To było coś niesamowitego i cudownego. Nigdy tego nie zapomnę. Nigdy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Tak jak obiecałam wracam. Wybaczcie, że dopiero teraz ale po prostu nie dałam rady szybciej. Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba i zamierzam dodać dzisiaj jeszcze jeden...
A tutaj polecam wam bloga super dziewczyny o imieniu Aneta. Ona dopiero zaczyna, ale mam nadzieję, że będziecie zaglądać również do niej. Blog o bardo ciekawej tematyce. Oto link: http://littledreamer2110.pinger.pl/
- Hi hi. Tylko proszę nie mów Lukowi. Nie wie, że popalam ani nic. - powiedziała wypuszczając dym i oddając mi peta.
- Nie no spoko. Nic mu nie powiem. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Co jutro robimy? - zapytała brunetka.
- Jak to co robimy? Nie rozumiem. - powiedziałam.
- Jutro sylwester. Mieliśmy iść do klubu no ale skoro Liam jest tutaj a Cysia ma załamkę po liście od Lou to ten pomysł raczej odpada co nie? - powiedziała na jednym wydechu i znowu wzięła sobie buszka mojej fajki.
- No raczej nie. Najwyżej kupimy jakieś jedzenie, alkohol i szampana i będziemy gdzieś siedzieć. Może u Luka i Cysi? Nie będzie siedziała sama. - powiedziałam i zgasiłam peta.
- To bardzo dobry pomysł Ann. Jak wrócimy ze szpitala to powiemy o tym reszcie. - powiedziała Dani i wyciągnęła z torebki lusterko i szminkę.
- Dani... Wybacz, że pytam ale... Gdzie byłaś zanim przyjechałaś tutaj do nas? - powiedziałam i spojrzałam na nią.
- Powiem ci. Kiedy poszłam do Cysi do pokoju to on siedziała na łóżku i płacząc pisała coś. Kiedy podeszłam bliżej zobaczyłam, że był to list. List do Lou. Poprosiła mnie abym go mu zawiozła. I zrobiłam to. Byłam u Lou w klinice. Powołałam się na Luka i mnie wpuścili a ja przekazałam list jego lekarzowi. On miał podać list Tomlinsonowi. Nie wiem co z nim zrobił, ale spełniłam prośbę Cysi. A zaraz z pod kliniki przyjechałam tutaj. - powiedziała i schowała szminkę i lusterko ponownie do torebki.
- Rozumiem. I spokojnie. Nie powiem Lukowi o tym, że palisz i byłaś u niego. - powiedziałam z uśmiechem. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Widniał tam wielki napis CYSIA <3. Spojrzałam na Dani. Ta pokiwała głową abym nie odbierała. Też tak zrobiłam. Kiedy przestała dzwonić schowałam telefon ponownie do kieszeni spodni a ze szpitala wyszła reszta. Milena powiedziała, że się zbieramy bo Cysia próbuje się do każdego dodzwonić. Luke powiedział, że my mamy wracać do domów i spotkamy się wieczorem a on z Dani pojadą do Cysi i wszystko jej powiedzą. Zgodziliśmy się i każdy wsiadł do swojego auta. Ja zabrałam się z Niallem a Milena pojechała gdzieś z Harrym. Całą drogę milczeliśmy. Kiedy Niall zaparkował pod moim domem zdałam sobie sprawę, że będę siedzieć sama. Zapytałam czy nie da się zaprosić na kawę i dobre ciacho. Blondyn uśmiechnął się i zgodził na moje zaproszenie. Weszliśmy do środka i poszłam prosto do kuchni wstawiłam wodę na kawę i wyciągnełam filiżanki. Kiedy się odwróciłam aby zapytać na jaką kawę ma ochotę zdałam sobie sprawę, że Niall stoi tuż przede mną i obejmuje mnie w pasie. Po chwili zaczął zbliżać swoje usta do moich. Nawet nie wiem kiedy a znaleźliśmy się w moim pokoju. Po prostu daliśmy się ponieś chwili i faktowi, że jesteśmy sami. To było coś niesamowitego i cudownego. Nigdy tego nie zapomnę. Nigdy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani. Tak jak obiecałam wracam. Wybaczcie, że dopiero teraz ale po prostu nie dałam rady szybciej. Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba i zamierzam dodać dzisiaj jeszcze jeden...
A tutaj polecam wam bloga super dziewczyny o imieniu Aneta. Ona dopiero zaczyna, ale mam nadzieję, że będziecie zaglądać również do niej. Blog o bardo ciekawej tematyce. Oto link: http://littledreamer2110.pinger.pl/
~Mrs. Tomlinosn.....


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz